reklama: 
Holandia

Polityk sprawdził, w jakich warunkach żyją Polacy w Holandii. “Szokujące”

fot. pixabay

Gerrie Elfrink (na zdjęciu poniżej) to polityk SP i były radny Arnhem. Chcąc sprawdzić, jak wygląda sytuacja polskich pracowników w Holandii, Elfrink pod przykrywką zatrudnił się w jednym z biur pracy i zamieszkał z pracownikami z Polski. Zanim znalazł pracę (podając się jako “Erwin”) musiał przebrnąć przez liczne agencje, które odrzucały go ze względu na narodowość.

reklama:



Wobec Holendra – jak przyznał w rozmowie z AD.nl – rekruterzy stosowali bardzo proste metody, aby go odrzucić. Prosili o przesłanie CV, chcąc się z nim zapoznać, a potem oczywiście się nie odzywali, albo mówili, że w danej chwili nie mają pracy. W końcu jednak “Erwin” otrzymał pracę. Przez kilka dni pracował w fabryce w Westland. Montował plastikowe maty do taśm przenośnikowych. Pierwszego dnia w jego zespole były trzy osoby z Polski i… Holender, który słysząc, że będzie pracował z rodakiem, ucieszył się, że wreszcie z kimś “będzie mógł rozmawiać po niderlandzku”.

Fot. Facebook

Polityk dużo rozmawiał z pracownikami o warunkach pracy, a także odwiedzał kempingi, w których mieszkali. “Polacy czasami pracują szesnaście godzin dziennie, zwłaszcza w szklarniach, a dotyczy to także weekendów.” – powiedział Elfrink w rozmowie z AD.nl. Kolejnym problemem, na który zwrócił uwagę polityk, było zakwaterowanie. Jak zauważył, agencje zarabiają na tym bardzo dużo. Ludzie płacą 90 euro tygodniowo, które potrącane są z minimalnej pensji.

“Spałem z młodym Polakiem w małym pokoju na piętrowym łóżku. Na materacu, który kosztuje mniej niż 10 euro. Potem otrzymałem jeden z lepszych domów. Tam jednak musieliśmy trzymać się z dala od termostatu.” Za jej złamanie groziła kara w wysokości 15 euro, powiedział Elfrink.

Podsumowując swoje kilkudniowe doświadczenia holenderski polityk nazwał “szokującymi”. O agencjach pracy powiedział, że “łamią zasady i nikt z tym nic nie robi”. Według Elfrinka winne są także gminy, które odwracają wzrok od tego problemu. “W Westland uważają, że gospodarka jest ważniejsza niż bezpieczeństwo. Weźmy też moje miasto Arnhem. Tam lokuje się Polaków i innych migrantów zarobkowych na kempingach. W środku zimy […] poza zasięgiem wzroku. To nie ma nic wspólnego z rekreacją i turystyką.”

reklama:

2 komentarze

Komentarze

  1. Jarek

    21 maja 2019 at 15:10

    Jak są takie barany to txreba je strzyc niewolników tam nie ma nikt nikogo w Holandii nie zmusza do pracy jak nie odpowiada praca szukasz, sobie lepszej

  2. Macia

    8 maja 2019 at 05:23

    Proszę sprawdźcie w Emmeloord (Flevoland) i okolicach. Kary za byle co! Mieszkania 75-95€ + na tydzień ubezpieczenie. Domki zdala od miast do pracy rowerami. Źle traktowani i mający nas w d….e biura. 10.12 brutto!!!! Gdzie co roku są podwyżki ubezpieczenia rosną także ceny mieszkań. A biura płacą tyle samo od 10lat. A wymagają abyśmy pracowali 24h i źle traktowani przez właścicieli, kierownikow źle o nas mówią. Rozmawiam w j. Holenderskim czasem aż płakać się chce jak oni nas krytykuja.TO MY JESTESMY PODPORĄ HOLENDERSKIEJ GOSPODARKI!!!! MY TRZYMAMY ICH W GARŚCI A NIE ONI NAS!!!!! 1-2 DNI BEZ NAS I MASAKRA!!! PAPRYKA,POMIDORY,KWIATY NA SZKLARNIACH oraz inne fabryki!!! Zacznijmy informować media o takich rzeczach. JEST NAS RODAKÓW W NL ok ćwierć miliona i Wszyscy przyjechaliśmy w jednym celu. LEPSZEGO ŻYCIA.A JEŚLI RODAK NAS Okradnie NIE DAJMY ŻYĆ TYM OSOBA W NL(portal społecznościowy fota i jazda z nimi) PSUJĄ NAM OPINIE.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

To Top

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close