reklama: 
Blog: Mary Syll

Mary Syll: ,,Co u mnie słychać? + Ogłoszenie drobne”

fot. mary syll

Hej, czytacze moi drodzy! Ponieważ muszę się znów powoli rozkręcić w temacie pisania blogów, zacznę od prostego tematu. Opowiem Wam najzwyklej co… słychać.
Przez ostatni rok głównie zajmowałam się moim synkiem. Ma on na imię Benjamin i w międzyczasie nauczył się już tak wiele! Przez pierwsze uśmieszki i dźwięki, naukę raczkowania i w końcu chodzenia teraz rozbiegał się aż tak, że muszę wciąż za nim gonić. Chłopak wie jak się wspinać na różnego typu rzeczy: meble… Szczególnie meble. Oczy dookoła głowy więc. Wie on też już bardzo dobrze jak dążyć do własnych celów i dostać to, czego on natychmiast chce. Czyli podsumowując: przez ostatni rok odkrywam jak być idealnym rodzicem. Żartuje, idealny rodzić nie istnieje. Ale staram się. A tak naprawdę to przez ostatni rok biegam. Po prostu biegam. W prawo, lewo. Od kuchni do pokoju, po schodach, chodnikach z wózkiem. Już prawie mogę wziąć udział w jakimś maratonie. Ale po co, skoro ten czas mogę wykorzystać, by odpocząć bądź napisać bloga, pożalić się Wam.
Jeśli nie masz dzieci to pewnie Cię już zanudziłam. Sorry.
Poza byciem mamą zaczęłam ostatnio znowu pisać piosenki. Jak na razie dwie, można je posłuchać tutaj:
1. Mary Syll – Orły Buenos Dias 
2. Mary Syll – Nineteen Ninety 9 

A teraz, od niedawna odkryłam dopiero moje szczere powołanie! Pracuje nad czymś, co kilku z Was mogłoby nawet zainteresować. Połączyłam wszystkie moje moce i wiedzę i voilà! Panie i Panowie: nagrywam audiobooki z muzyczną nauką języka holenderskiego. Sama nigdy nie mogłam usiedzieć przy książkach, a szczególnie w kierunku nauki języka, jestem osobą, która woli uczyć się w praktyce i założę się, że jest nas – takich osóbek – więcej. Języka holenderskiego nauczyłam się w ciągu roku. Co prawda, miałam wtedy 13 lat: świeży mózg, który łatwiej przyjmował informacje… Ach, to były czasy. Teraz już prawie 30. na karku (a tak właściwie to za kilka dni dopiero 29 🙂 ).
Wróć. W każdym razie: języka nauczyłam się nie z książek, lecz przez m.in. rozmowy z holendrami – tzw. głęboka woda – i słuchanie muzyki. Pamiętam jak desperacko chciałam wiedzieć, o czym śpiewają, brałam więc słownik i sama sobie tłumaczyłam teksty piosenek, które mi się podobały. Słysząc te piosenki później w radiu, próbowałam je śpiewać i wymawiać te wszystkie słowa, zwracałam uwagę jak budują zdania itd. Oglądałam też holenderskie filmy.

reklama:



Postanowiłam stworzyć coś podobnego. Skoro ja w ten sposób nauczyłam się mówić po holendersku tak, że większość ludzi nie słyszy ani ciutki akcentu – myślą często, że jestem Holenderką – to Ty też możesz! Wszystko jest przecież możliwe.
Często słyszę od ludzi, że nie mają czasu na naukę języka, bo tu praca, tam dom, tu zakupy, tam fajny film. Albo Ci się nie chce, bo siedzieć w książkach… Nudne! A co jeśli mielibyście okazję dostać te lekcje w formacie mp3? Można by słuchać tego podczas sprzątania albo w aucie czy w pracy na słuchaweczkach – o ile warunki pracy na to pozwolą. Możesz słuchając uczyć się języka holenderskiego i w tym samym czasie robić coś jeszcze! I to nie tylko to jest plusem moich audiobooków. Podczas nauki tworzymy krok po kroku piosenki. Powtarzasz słówka i zdania ze mną, ja Ci je tłumaczę i śpiewamy te same zdania w piosence. Najpierw zwrotki, potem refren a na końcu całą piosenkę razem. Psychologicznie patrząc jest to dobre rozwiązanie, bo muzyka łatwiej wpada w ucho. A przez ucho do mózgu, jakby nie było. Podkłady piosenek są takie same jak moje polskie piosenki więc kto już znał moje piosenki, będzie je słyszeć w nowych, holenderskojęzycznych wersjach (z oczywiście ciut prostszym i mniej głębokim tekstem).

Ale to jeszcze nie wszystko! Postawiłam też na odrobinę poczucia humoru, usłyszysz także moje słynne suchary (mówią na mnie toster) i ogólnie, podsumowując, krótko i zwięźle: moje audiobooki są pełne pozytywnej energii, wesołe, muzyczne i w ogóle: najlepsze na świecie, że tak skromnie powiem. Nie bierz tego ostatniego na poważnie, możliwe, że akurat komuś nie podejdą, liczę się z tym. Choć wciąż myślę, że nieźle mnie oświeciło i że ten pomysł to bomba.
Program, który sama stworzyłam polega na tym, żebyście nauczyli się języka szybko i skutecznie. Co do pisania po holendersku: jako bonus dołączam krótkiego e-booka z tłumaczeniem tego, tamtego, żeby było widać jak to wszystko, co wymawiamy się pisze oraz rozwinąć wątki gramatyki i takie tam. Ale! Jeśli zależy Ci na samej komunikacji i wymowie to audiobook wystarczy i cyk! Nie musisz nic czytać.

Dla zainteresowanych lub pytania o więcej informacji możecie napisać do mnie maila na adres: holendrzyckazdymoze@gmail.com, lub w priv na Facebooku: www.facebook.com/MarySyllMusic
Albo napisz swojego maila w komentarzach na dole, wtedy ja skontaktuję się z Tobą.
PS. Pracuję też nad programem dla dzieci, o tym już niedługo.

Wracając do tematu, co u mnie słychać? Nie wiele, poza tym, co już wymieniłam. Dziecko, audiobooki, muzyka, blogi. Dziecko, audiobooki, muzyka, blogi. Mówię, że nie wiele, ale dla mnie jest to wiele, piękne życie mam 🙂 Więcej mi nie trzeba. Ale jakby ktoś dał mi dom z basenem to bym w sumie nie odmówiła, choć to drobnostki materialne 🙂
Opowiedziałam Wam co u mnie, następnym razem rozkręcimy się bardziej w jakimś temacie. Do następnego!

11.10.2018 | 13:15 | Mary Syll
reklama:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

To Top

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close